Słyszę kroki, a chwilę później czuję czyjąś rękę na swoim ramieniu. Odwracam się by spojrzeć prosto w oczy Draco Malfoy'a.
- Raisa już prawie jesteśmy na miejscu. - powiedział i spojrzał mi w oczy. - Powinnaś przebrać się w szaty. Draco Malfoy, najprzystojniejszy z Ślizgonów gapił się na mnie a ja czułam się jak w niebie.
Najbardziej szokującą rzeczą jaka mnie spotkała oprócz przyjęcia do Hogwartu, był właśnie Draco. Tylko on zawsze był przy mnie, kiedy go potrzebowałam. Potrafił mnie obronić, kiedy inny nazywali mnie 'szlamą' głośno się przy tym śmiejąc.
- Dobrze. - odparłam i podniosłam się z fotela. Chłopak lekko się uśmiechnął i pocałował mnie w policzek.
- Będę czekać przed przedziałem. - odparł i wyszedł, zostawiając mnie samą. Szybko otwarłam kufer i wyciągnęłam z niego szatę, którą następnie ubrałam. Wyszłam z swojego przedziału, ale nigdzie nie widziałam Malfoya, co mnie zaniepokoiło. Rozejrzałam się, lecz go nie widziałam. Gdzie on jest? pomyślałam.
- Buu - usłyszałam i wrzasnęłam. Gdy się odwróciłam Draco we własnej osobie zwijał się na ziemi ze śmiechu.
- Draco ! - krzyknęłam. Po chwili na moich ustach pojawił się uśmiech. - Bałam się, że sobie poszedłeś!
- Raise, nigdy od ciebie nie odejdę. - powiedział. Na jego ustach nadal znajdował się uśmieszek, ale wiedziałam, że mówił to poważnie
Draco na pierwszy rzut oka wydawał się bez uczuć. Przyznam, że sama miałam takie uczucie. Ale kiedy poznałam go bliżej, co nie było trudne, ujrzałam w nim naprawdę kochającego przyjaciela, a później chłopaka.
Zbliżył się do mnie, tylko o krok ale wyglądał jakby przeszedł co najmniej kilometr. Jego twarz z każdą chwilą coraz bardziej zbliżała się do mojej.
- Kocham cię - wyszeptał powoli dotykając mojego policzka.
- Ja ciebie też - odparłam, a nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Ta chwila mogła się ciągnąć, lecz za moimi plecami, ktoś odchrząknął. Draco powoli się ode mnie odsunął, ale jego ręka była uwięziona w mojej. Spojrzał lodowatym wzrokiem, na osobę która to przerwała.
- Moglibyście nie migdalić się w miejscu publicznym? Blee, błagam, wynajmijcie pokój, a nie...
- Przeszkadza ci to ? - warknął Malfoy w odpowiedzi.- Tak, bardzo.
- Spadaj. - mruknął Draco obejmując mnie w tali.
- Czy nie mówiłem, że macie wynająć sobie pokój - warknął chłopak wyciągając różdżkę.
- Nie dzięki. Wolimy przejścia w pociągach. - mruknął. - I schowaj tę różdżkę Zabini.
- Nie będziesz mi rozkazywał, obrońco szlam! - warknął ponownie ale posłusznie schował różdżkę.
Oczy Malfoya rozbłysły.
- Nie nazywaj jej szlamą. A teraz odejdź i się do niej nie zbliżaj.
Nie wiedziałam, jak mam zareagować w tej sytuacji, więc siedziałam cicho i słuchałam wymiany zdań pomiędzy moim chłopakiem a innym Ślizgonem, którego nie kojarzyłam.
***
~My ;P